Roczna wędrówka Przyjaciela

23 marca br. minie rok, odkąd Marek wyruszył na wędrówkę po niebiańskich szlakach.

Tego dnia, o godzinie 18.30 pomodlimy się za naszego Przyjaciela w kościele parafialnym w Obrzycku.

marek

Reklamy

Informacje o mus

puszcza notecka z nami od dziecka
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Roczna wędrówka Przyjaciela

  1. Grażka pisze:

    Kolejny dzień, kolejny rok…

    G.

  2. Marcin pisze:

    Patrząc na daty urodzenia niektórych blogowiczów, możecie nazwać mnie „szczawiem”, ale długoletniej miłości do Puszczy nawet Wy, starzy wyjadacze, zabronić nie możecie 😉 Przypominam sobie, jak będąc małym gnojkiem, spacerowałem z moim dziadkiem od betonowego mostu nad Miałką obok starej opuszczonej chałupy do klinika niedaleko Marii Witosiowej, to aż łza w oku krąży. U Witosiów rośnie stary wielki dąb. Podnosząc każdy żółądź z ziemi pytałem „A cio to?….A tio?….A tio? I tak w koło. Dziadek robił się purpurowy ale za każdym razem mi odpowiadał. Pierwsze kroki po przyjeździe do Piłki zawsze kierowaliśmy do Sarenki. Pani Janinka nas wycałowała, potem wyjmowała spod lady Eurospecjal dla taty i „ćwierć” dla dziadka. Ja standardowo brałem wątróbkę, której smak, nawet teraz robiąc ten wpis, pamiętam. Po przywitaniu wracaliśmy do domu. Leszek miał nawet swoje ukochane drzewo. Z Piłki idąc, jakieś 500m przed Mrugasami po prawej stronie rośnie sosna. Gdy ją mijaliśmy dziadek kazał iść dalej a sam się zatrzymywał. Łapał ją za gałąż szepcząc „cześć, jestem w domu”, uronił łzę, dopił „ćwierć”, poczym wycierał oczy, żeby nikt nie widział, i dołączał do nas. Podobnie jak twórca tego blogu mój dziadek już nas opuścił ale pamięć pozostaje. Mam nadzieję, że obaj siedzą teraz na Perskim i próbują złowić tego wielkiego lina, który rok w rok zrywał dziadkowi zestaw……

    …..aahhh

    Szkoda mi tych, którzy nie mogą mieć tak cudownych wspomnień. Aby je wszystkie opisać musiałbym spędzić rok przy komputerze. Życzę nam wszystkim aby każdy znalazł swoją drogę idąc po „błękitnych wrzosowiskach”……..

    PS: jedzie ktoś w tym roku na grzyby??:)

  3. Janusz Rajski pisze:

    Marka poznalem w 1964 roku, gdy zaczelismy razem chodzic do Liceum. Przez nastepne 4 lata mielismy wiele bardzo ciekawych dyskusji. Nie tylko w czasie przerw, ale rowniez po lekcjach. Marek czesto dotrzymywal mi towarzystwa gdy czekalem na autobus do Kazmierza. Calkowicie ignorowal czas czekania. Potrafilismy chodzic dookola rynku przez godzine lub nawet dwie. Nigdy sie nie nudzilismy. Zawsze znalazl sie ciekawy temat. Analizowalismy zyciorysy slawnych podroznikow I uczonych. Marzylismy o podrozach, przygodach I odkryciach wszelkiego rodzaju. Jednego lata razem wybralismy sie na wakacje do Chojna. Tam jacys nieznajomi udestepnili nam skladany kajak. W 1984 roku wyjechalem za granice i knotak nam sie urwal. Raz, z inicjatywy mojego szwagra pojechalismy do Obrzycka, aby odwiedzic Marka. Spedzilismy piekny wieczor z Markiem I jego zona. Innym razem spotkalismy go pzypadkiem na spacerze w okolicach Obrzycka. Pare tygodni temu bylem w Polsce na Politechnice Poznanskiej, ktora mi nadala doktorat honoris causa. W moim wykladzie dziekowalem instytucjom, na ktorych studiowalem. Myslami bylem w Szamotulach I raz jeszcze, w myslach, poszedlem Z Markiem na spacer dookola rynku. Na ta uroczystosc rowniez przybyla delegacja z Szamotul. Wspominalismy Marka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s