Szerokiej drogi, Przyjacielu…

Marek wyruszył w swoją ostatnią podróż… tak najprościej można opisać to, co się stało. Mieliśmy dziewięć miesięcy aby przygotować się na tą smutną chwilę, lecz i tak zostaliśmy zaskoczeni. Marek walczył do końca. Jego zaprawione w wielokilometrowych marszach serce nie chciało dać za wygraną. W końcu jednak odszedł… w ciszy i w spokoju, z ukochaną osobą przy boku…

 

Nigdy nie zapomnę jak we trójkę płynęliśmy składaną łódką Wartą pod prąd do Brączewa. Można było wybrać wariant rekreacyjny i zawieźć łódkę kilka kilometrów w górę rzeki, a potem spłynąć sobie bez żadnego wysiłku. Jednak takie rozwiązania były Markowi obce. Bo co to niby za radość? Wątpliwa rozrywka dla emerytów! Zwodowaliśmy zatem naszą zieloną łajbę w Obrzycku, Marek zasiadł do wioseł a ja i Magda do pagajów.  Właściwie, nie wiem jak tego dokonaliśmy, bo ta łódź kompletnie nie nadaje się do pływania pod prąd, ciągle ustawiała się bokiem do nurtu, ale półtorej godziny później odpoczywaliśmy na łące pod mostem w Brączewie. Dokonaliśmy tego tylko dzięki uporowi Marka. Później spłynęliśmy z prądem i faktycznie… to był najnudniejszy etap tej wyprawy. Morał? Jeśli chcesz mieć jakieś ciekawe wspomnienia z tego życia, to nie idź na łatwiznę.

 Marek mógł uchodzić za ekscentryka. Był trochę nie z tego świata. Niektórzy patrzyli na niego jak na oderwanego od życia kosmitę. Ale i on dokładnie tak samo patrzył na nich. Kto normalny wybrałby weekend przed telewizorem skoro mógł pójść do lasu, albo popływać po jeziorze w Chojnie? (na marginesie – nienawidził gadających głów w telewizji). Potrafił za  to rozwodzić się godzinami o wyprawach do Puszczy Noteckiej, która nie mieściła się na innym kontynencie, czy nawet w innym kraju, tylko po drugiej stronie Warty. Zazwyczaj okazywało się wtedy jak mało jego rozmówcy wiedzieli o najbliższej okolicy. Godzinami snuł także plany spływów wszystkimi możliwymi rzekami w okolicy, o planach budowy katamaranu z żaglem, bez żagla, ze sterem lub z mieczami bocznymi i nie wiadomo z czym jeszcze. 

Inną jego pasją (obok kolarstwa, muzyki, malarstwa, literatury, turystyki…) była historia. Także ta regionalna. Marek kolekcjonował fakty i opowieści z życia mieszkańców Puszczy. Gdy się to wszystko wymieszało, powstawała szalenie ciekawa wybuchowa mikstura – wyprawka do Puszczy z autorskimi komentarzami Marka Musiała… Będzie nam tego bardzo brakowało.

 W miarę naszych skromnych możliwości, postaramy się kontynuować tego bloga, który zrodził się z czystej pasji do podróżowania i odkrywania tego co wokół nas. Jest jeszcze kilka tekstów, których Marek nie opublikował. Jest też sporo opowieści o nim samym i o jego „odkryciach”. To wszystko nie powinno, nie może,  pójść w niepamięć.

Szerokiej drogi, Przyjacielu…

Reklamy

Informacje o mus

puszcza notecka z nami od dziecka
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „Szerokiej drogi, Przyjacielu…

  1. kartur pisze:

    Witam…
    Trafilem zupelnie przez przypadek na tego bloga. Uwielbiam puszcze a przede wszystkim okolice Chojna…Po przeczytaniu wpisow uswiadomilem sobie jak wiele mam do przebycia..zwiedzenia. Bardzo zaluje, ze nie zdazylem poznac osobiscie pana Marka. Byc moze za posrednictwem tego bloga poznam ludzi pozytywnie zakreconych, ktorzy podobnie jak ja chcieliby pojsc skadami autora…
    Kontakt: kartur@wp.pl.
    Pozdrawiam….kartur

  2. Grażka pisze:

    To już dwa lata Marusiu. Grażka

  3. .. pisze:

    Wędrówką jedną życie jest człowieka;
    Idzie wciąż,
    Dalej wciąż,
    Dokąd? Skąd?
    Dokąd? Skąd?
    Dokąd? Skąd?

    Jak zjawa senna życie jest człowieka;
    Zjawia się, dotknąć chcesz,
    Lecz ucieka!
    Lecz ucieka!
    Lecz ucieka!

    To nic! To nic! To nic!
    Dopóki sił,
    Jednak iść! Przecież iść!
    Będziesz iść!

    To nic! To nic! To nic!
    Dopóki sił,
    Będziesz szedł! Będziesz biegł!
    Nie dasz się!

  4. G. pisze:

    TEN DZIEŃ autor: Paweł Kolodziejczyk
    „Jest taki jeden dzień w jesieni
    Znicze dodają mu uroku.
    Pospiech w tym dniu niewiele zmieni, więc warto zwolnić o pół kroku.
    Warto też wstecz pamięcią wrócić.
    Do skrytych myśli w swym sumieniu.
    Sprawdzić czy się nie będzie kłócić
    Z duszą, gdy masz ją na ramieniu.
    Nad życiem to zadumy pora
    Co zmienić, nim go czas pochłonie.
    Do zapisania księga spora.
    Nie zrobisz nic, gdy znicz zapłonie”
    G.

  5. Sąsiadka pisze:

    „…Życie jest jak rzeka, a My plyniemy pod jej prąd. Ten kto nie wiosluje – cofa się. Ten, kto wiosluje – stoi w miejscu. Aby być dobrym należy wioslować dwa razy szybciej…”
    Pan Marek „wioslowal” zawsze dwa razy szybciej, dlatego też Jego życie bylo niesamowicie ciekawe i wypelnione po brzegi miloscią do ludzi, zwierząt i roslin.

  6. Paweł pisze:

    Pan Marek miał piękny pogrzeb… Widać było jak wielu miał przyjaciół…

  7. grażyna pisze:

    Odkryłam bloga P. Marka jakiś czas temu, urzekły mnie te opisy, tym bardziej, że od dwóch lat jeżdżę po puszczy i odkrywam piękne miejsca (dzięki stronie int. Chojna). Jest mi bardzo smutno, że już Go niema a teraz jeszcze zmarł Jego Przyjaciel z leśniczówki Samita więc brak mi słów. Myślałam, że kiedyś spotkam w puszczy Tych wspaniałych ludzi. Życzę rodzinie dużo siły na przeżycie tych ciężkich chwil.

  8. Szeban pisze:

    Od jakiegoś czasu czytuję tego bloga…Nie mogę uwierzyć, sam staję się powoli wielbicielem tej Puszczy między innymi dzięki temu blogowi. Szerkiej Drogi…

  9. Teresa pisze:

    Szczesliwych wedrowek po niebianskich puszctach…zostaniesz na zawsze w naszej pamieci, Marku!

    Teresa z rodzina

  10. Igor pisze:

    Pozwoliłem sobie skopiować w to miejsce komentarze zamieszczone na stronie http://www.obrzycko.info. Mam nadzieję, że ich autorzy nie będą mieli mi tego za złe 😉

  11. maryla m. pisze:

    Marka znałam z widzenia, ale bliżej poznałam go w pracy. Był zawsze serdecznym i uśmiechniętym „od ucha do ucha” człowiekiem. Zaproponował abyśmy złamali konwenanse i przeszli na „Ty”. Wypiliśmy wtedy tzw. „brudzia” – poczęstował mnie herbatą. I wtedy mówiliśmy sobie po imieniu …
    Czasami spotykałam go w weekend gdzieś w okolicy na wyprawie rowerowej. Wtedy zawsze w poniedziałek zapytywał mnie o przemierzone kilometry. Z wielkim zainteresowanie m pokazywał mi trasy szlaków jakie mogę przejechać. Kiedyś będąc na wskazanej przez niego wyprawie pogubiłam się… ale nie przyznałam mu się – było mi wstyd!
    Kiedy dowiedział się że rekreacyjnie biegam, to podarował mi notatki od Graży … żony (bo kto jak ona zna się na sporcie) z których m.in. wyczytałam jak odpowiednio dbać o puls, w jakiej temperaturze zażywać po biegu kąpieli itd. itd. Zastosowałam się do tych wskazówek.
    Kiedy zaczęłam uprawiać nordic walking udzielił mi praktycznej porady i nauki techniki, żeby nie robić sobie krzywdy, a czerpać przyjemność z „chodzenia”.
    To był prawdziwy człowiek pasji – lubiłam go z zaangażowaniem słuchać…
    Zetknęłam się z Markiem w każdej dziedzinie jego zamiłowania. Również w śpiewie … zapamiętam go jak z jego zwiniętych w rulon tekstów, śpiewaliśmy piosenki biesiadne na spotkaniach „seniorów”… Zawsze żartownie witał się ze mną słowami: „Cześć Pani Sołtys… – Marek Musiał Sołtys ulicy Kopernika” i wtedy głośno się śmialiśmy…
    Ciesze się że miałam okazję poznać prawdziwego mężczyznę z wielkimi pasjami.

  12. Leszek pisze:

    Marka poznałem ponad 30 lat temu. Poślubił moją siostrę. Przeczytałem wszystkie komentarze i artykuł autorstwa IK. Trudno nie zgodzić się z tym wszystkim, co napisano. Marek faktycznie był człowiekiem „z innej planety”. Takich ludzi, bezinteresownyc h, pochłoniętych swoimi pasjami, a jednocześnie bardzo „rodzinnych”, trzeba obecnie szukać z przysłowiową świeczką. Wiele lat temu namówił mnie na pływanie kajakami po jeziorach (nazw jezior nie pamiętam, ale było o nich w Marka blogu). Innym razem jeździliśmy na rowerach po całym regionie. Oczywiście Marek tak zaplanował trasę, aby pokazać mi wszystko, co warto zobaczyć. Był też epizod zimowy. Od rana do wieczora przemierzaliśmy Puszczę Notecką na nartach biegowych. Następnego dnia bolało mnie wszystko, ale wrażenia były niezapomniane. Odgryzłem mu się, gdy zimą przebywał w moim Rybniku (na Śląsku)i w pewien niedzielny poranek skusiłem go na dosyć długi bieg ulicami miasta. Zimno było, ale daliśmy radę. Taki był Marek. Wielokrotnie potem zachęcał mnie do jakichś wspólnych wyczynów, ale niestety z braku czasu musiałem odmawiać. Teraz tego żałuję. Był dla mnie nie tylko szwagrem, był przyjacielem. I takim pozostanie w mojej pamięci.

  13. gryzak pisze:

    Wielka strata dla Obrzycka.
    Potrafił jak nikt inny zarazić nas miłością i fascynacją do naszego regionu, przekazać nam jego walory i otworzyć na piękno które jest tuż obok.
    Są osoby niezastąpione
    Pan Marek do takich Osób należał.

  14. Obrzyczanin pisze:

    Będziemy o tobie pamiętać, Marek!

  15. UcHo pisze:

    Należy także wspomnieć, że Marek przez wiele lat za „Bóg zapłać” był ostoją orkiestry parafialnej w Obrzycku. Nigdy nie oczekiwał niczego za swój wkład – był skromnym i życzliwym człowiekiem, po prostu cieszył się mogąc grać. Orkiestra była jego pasją i wielką miłością.

  16. Iwona m.hyes pisze:

    Nigdy nie zapomnę Marka..ogarnia mnie wielki smutek, że już go nie ma a jednocześnie radość, że miałam sposobność zetknąć sie z nim na długie lata. Myślę , że pozostawił cząstkę siebie samego w każdym z nas .Niepostrzeżenie zmieniał ludzi wokół siebie i zawsze na lepsze. Jego miłe, refleksyjne usposobienie, wszechobecna życzliwość pozwalały wyciszyć niejedne konflikty. Nie przepychał się przez życie łokciami ale potrafił walczyć o sprawy niematerialne a kiedy przegrywał umiał się z tym pogodzić i w końcu rozgrzeszyć, wytłumaczyć, zrozumieć. Czasami rodziło to we mnie złość na niego bo widziałam, ze taka postawa rodziła nadużycia wobec jego osoby ale on się tym nie przejmował. Czerpał z życia na tyle ile pozwalała mu jego filozofia ograniczona jedynie obowiązkami wobec rodziny. Jego śmierć mnie zaskoczyła. Dobrze,że odszedł otoczony miłością rodziny bo właśnie rodzinę cenił w stopniu najwyższym.Mareczku trzymaj się!!! tam gdzie jesteś nie masz żadnych przeszkód…możesz wszystko….bardzo w to wierze.

  17. mik pisze:

    To byl czlowiek z innej bajki pelen życia energi humoru. Przepelniony optymizmem i życzliwością do każdego czowieka.

  18. Maciej Kozłowski pisze:

    Z Facebooka:
    Maciej Kozłowski: Trudno mi się z tym pogodzić. Dzisiejszy dzień był wspomnieniem o Marku, który zawsze uśmiechnięty i pełen radości wbiegał i od drzwi wołał, „Marek Musiał, Polska” . Nie sposób było nie polubić Takiego Człowieka. Czekałem na nowe wpisy na blogu, pytałem, kiedy nowe wpisy, – spokojnie stary, będą tylko na razie brak czasu, brak czasu. Pozostał smutek w sercu i wyryte wspomnienie Wspaniałego tryskającego energią i pozytywnym myśleniem Człowieka.

  19. Patrycja Arciszewska pisze:

    Z Facebooka:
    Patrycja Arciszewska: My się z Panem Markiem spotykaliśmy zawsze „przypadkiem” w kolejce po bułki w naszej słynnej Danuśce. 6 rano i powitanie, Bonżur ;), a później seria pytań typu, jak się po francusku mówi, ? Zapamiętam go jako człowieka z głową pełną marzeń.

  20. Adam pisze:

    Marku, powinna tobie zagrać orkiestra. Zasłużyłeś…

  21. K. pisze:

    „Umiera się nie po to, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej”
    Paulo Coelho

  22. sąsiad pisze:

    Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…

    ks. Jan Twardowski

  23. miki pisze:

    TAK DO ZOBACZENIA. BARDZO MI PRZYKRO ZNALEM PANA MARKA SLABO ALE ROBIL WRAZENIE JAKO PASJONAT PRZYRODY DLACZEGO LUDZIE TAK SZYBKO ODCHODZA MYSLE ZE TAM MA JUZ SWOJA PUSZCZE NADNOTECKA I JA ZWIEDZA

    TAK BARDZO MI PRZYKRO

  24. m pisze:

    Chodziłam na orkiestrę którą prowadził Pan Marek, mimo iż nie był to zbyt długi okres czasu to wspaniale go wspominam, panowała tam miła atmosfera, a granie razem z takim człowiekiem było wielką przyjemnością. Zawsze gdy go spotykałam był pełen energii, a z jego twarzy nie znikał uśmiech i takiego będę go pamiętać..
    Wyrazy współczucia dla rodziny..

  25. el kondor pisze:

    Dlaczego, do ku..y nędzy, a właściwie nie – dlaczego, do kurwy nędzy, czasami trzeba użyć adekwatnych słów, zatem dlaczego do kurwy nędzy??????????!!!!!!!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s