Na ratunek Jezioru Radziszewskiemu

(październik 2006)

Dopływając Wartą do Chojna zauważamy kościół i zabudowania skupione wzdłuż brzegu. Dalej pojawiają się rozległe łąki zamknięte od północy i zachodu gęstym pasem zadrzewień. Znajdujemy się w okolicy nazywanej Chojno Młyn. Przebiega tędy stara droga do Sierakowa. Stary młyn przebudowano na okazałą osadę agroturystyczną. Miejsce urocze: zarośla z bzu, mnóstwo cienia tak poszukiwanego latem. Strumień poruszający kiedyś urządzenia młyna wypływa z Jeziora Chojno (to jezioro jest mniej znane od pierwszego, popularnego jeziora Radziszewskiego). Jego źródliska znajdują się u podnóża wydm nad szosą okalającą Chojno od północy. Niedaleko kończy się szeroki pas przeciwpożarowy, z którego rozciągają się wspaniałe widoki na południe. Potem jest małe Jezioro Kuchowiec, oddzielone od jeziora Chojno charakterystyczną groblą-przesmykiem.

Strumień – a właściwie mała rzeka – zasila wody jeziora, które przyciąga wędkarzy cumujących w pobliżu leśniczówki Pustelnia swoje łódki. Wypływa z jeziora przebiwszy się przez resztki grobli, dawniej pracowicie umacnianej. Zanim dotrze do młyna przepływa przez kilka stawów. Ujście do Warty jest nieefektowne, zarośnięte, trudno dostępne. Mnóstwo tam naniesionego Żółtego piasku tworzącego miękką lagunę. Zapadałem się nie raz po brzuch próbując wysiadać z pontonu. Młyn działał jeszcze w latach 60, produkując przy okazji energię elektryczną. Dla nas, przeświadczonych o nieodzowności lampy naftowej podczas kwietniowych lub październikowych wieczorów w Chojnie, sporym zaskoczeniem był widok światła kuchennej żarówki u przyjaciół. Całe Chojno czekało bowiem na elektryfikację. Młyn przyciągał już wtedy wszystkich. Pojawiali się tam jacyś dziwnie ubrani ludzie ze sztalugami oraz jacyś poeci pozostawiający w zaroślach puste butelki po cytrynówce.

Okolica i jezioro Chojno mają i dziś opinię wartych bliższego poznania. Tędy rusza się do Sierakowa. Tutaj kończy się Chojno. Tutaj dojeżdża się samochodem na plażę przy leśniczówce, czystą, przeważnie spokojną. Tutaj można dojść znad jeziora Radziszewskiego pokonawszy około półtora kilometra.

W odróżnieniu od jeziora Chojno, jezioro Radziszewskie przeżywa dzisiaj ciężkie chwile. Od kilku lat z niepokojem obserwuję obniżenie się poziomu wody. Jezioro skurczyło się, linia brzegowa przesunęła się kilka metrów. Nowe brzegi opanowuje już roślinność. Na nadbrzeżnych drzewach pozostały ślady dawnego poziomu wód. Tego lata oceniałem spadek poziomu na około 50 centymetrów. Zapytałem o sprawę przyjaciela, którego rodzina związana jest z Chojnem od kilku pokoleń. Waldemar Radziej powiedział mi, że poziom jeziora Radziszewskiego spadł o 100 centymetrów. W niektórych miejscach widać doskonale sławne górki podwodne, gdzie stawiano tyczki do cumowania łódek. Głębokość nie przekracza tam półtora metra. Waldemar tak ocenia przyczyny zjawiska: „Źródliska zasilające jezioro zanikają. Zaschły łąki na północy, skąd wpływał do jeziora mały strumień. Gwałtownie obniżył się w okolicy zbiornika poziom wód gruntowych. Być może wiąże się to z powstawaniem dziesiątków przydomowych studni wśród kolonii domów letniskowych oraz tworzeniem tak zwanych „oczek wodnych”. Dawniej nadmiar wody odprowadzany był z jeziora przez specjalną zastawkę w grobli, oddzielającej je od kilku stawów. Doskonale widać je z plaży. Strumień wypływający z jeziora zasilał jeszcze w wodę duży staw w środku wsi i wpływał do Warty w okolicy szkoły. Pozostał po nim wyschnięty, mocno zarośnięty rów. Zarastają także wspomniane stawy znajdujące się w pobliżu głównej plaży i parkingów. A jednak nie tracimy nadziei. Waldemar dodaje: „Jezioro powstało około 12 tysięcy lat temu. Okres tysiąclecia to dla zbiornika niewiele, a cóż dopiero kilkadziesiąt lat. Przypuszczalnie przeżywało i w przeszłości chwile ciężkie, podobne do dzisiejszych. Znane są opisy suszy panujących w średniowieczu. Na dnie znajdują się pnie nieznanego pochodzenia – to każe snuć żne przypuszczenia. Jezioro ma głębokość maksymalną 11-12 metrów. Może wrócą lata obfite w opady atmosferyczne, które zasilą warstwy wodonośne w okolicy i pozwolą jezioru uzupełnić poziom wód”. Oby tak się stało. Nauka przewiduje niestety zanikanie każdego zbiornika. Wzbogacanie zbiorników wodnych w substancje odżywcze (szczególnie w azot i fosfor) powoduje nadmierny rozwój glonów. Mawiamy wówczas: „jezioro kwitnie”. To rezultat przenawożenia okolicznych łąk i lasów, to efekt spłukiwania w jego wodach szamponów i płynów zawierających detergenty. To wreszcie ścieki wprowadzane do wód, także gruntowych. W okolicy Chojna w sposób naturalny znikło wiele zbiorników wodnych. Ich ślady przetrwały w nazwach. To „Błota Małe” lub „Błota Wielkie”, Kępiste czy opisywana kiedyś Ochocza (lub Ochłodza, na północ od jeziora Radziszewskiego). Ratujmy jezioro Radziszewskie.


Marek Musiał

Reklamy

Informacje o mus

puszcza notecka z nami od dziecka
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s