Dopływając Wartą do Chojna zauważamy kościół i zabudowania skupione wzdłuż brzegu. Dalej pojawiają się rozległe łąki zamknięte od północy i zachodu gęstym pasem zadrzewień. Znajdujemy się w okolicy nazywanej Chojno Młyn. Przebiega tędy stara droga do Sierakowa. Stary młyn przebudowano na okazałą osadę agroturystyczną. Miejsce urocze: zarośla z bzu, mnóstwo cienia tak poszukiwanego latem. Strumień poruszający kiedyś urządzenia młyna wypływa z Jeziora Chojno (to jezioro jest mniej znane od pierwszego, popularnego jeziora Radziszewskiego). Jego źródliska znajdują się u podnóża wydm nad szosą okalającą Chojno od północy. Niedaleko kończy się szeroki pas przeciwpożarowy, z którego rozciągają się wspaniałe widoki na południe. Potem jest małe Jezioro Kuchowiec, oddzielone od jeziora Chojno charakterystyczną groblą-przesmykiem. Czytaj dalej
Puszczańskie losy
(listopad 2004)
Opowiadali mi chojańscy przyjaciele o folwarku Ochodza, którego ślady do połowy lat siedemdziesiątych znajdowano nad łąkami za jeziorem Radziszewskim. Zanim puszcza z XVIII i XIX wieku zamieniła się w leśną uprawę, wypasano na jej terenie owce. Skoro były owce – było i owcze mleko, a także owcze sery. Skrzyżowanie dróg za jeziorem skryło pod lichym asfaltem resztki czegoś w rodzaju glinianego pieca, mocno okopconego. Tak to zapamiętałem. Czytaj dalej
Są jeszcze takie miejsca
(listopad 2008)
Od pewnego czasu poznaję kolejne odcinki linii kolejowej Krzyż – Inowrocław. Można sobie jedynie wyobrazić, jakie widoki rozpościerały się z wagonów pod koniec wieku XIX, kiedy lasy nie były jeszcze spustoszone przez inwazje szkodników. Można sobie również wyobrazić ogrom pracy wykonanej przez twórców tej i podobnych linii. Działo się to w wieku XIX. Czytaj dalej
Za zdrowie wędrowców na szlaku
(październik 2007)
Początek jesieni kojarzy mi się z nawoływaniami zagubionych w lasach zbieraczy grzybów. Wzdłuż dróg puszczańskich stoją rzędy aut, a mieszczuchy pokonują ostępy w poszukiwaniu borowików i rydzów. ”Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,/ którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem. /Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy/i mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy”. Tyle Wieszcz w księdze III „Pana Tadeusza”. Ale nie powiem mieszczuchom, gdzie najlepsze grzyby rosną. Wolę szybko wędrować po lesie, nie patrząc pod nogi. Czytaj dalej
Potencjalnym naśladowcom z najlepszymi życzeniami
(maj 2009)
Ożywiły się szlaki wodne: na jeziorach mialskich widać kajakarzy, na Warcie kajaki, kanadyjki i małe stateczki. Czyżby nasze wody miały wkrótce stać się jedynymi miejscami, gdzie można rozkoszować się ciszą i kontaktem z naturą ? Niech tak będzie, bo wodniactwo wymaga jakiejś selekcji: trzeba być obytym z wodą, mieć jakąś łajbę, w jakiś sposób dostarczyć ją na szlak, a potem odebrać. Wreszcie trzeba sobie radzić z prądem rzeki, upałem słonecznego dnia, czasem całodzienną ulewą, zmęczeniem mięśni i całą „logistyką” krótszego lub dłuższego spływu. Oto kilka własnych refleksji. Był taki rok, kiedy wysychająca Warta odsłoniła brzeg pokryty sporymi głazami. Stamtąd zaczęliśmy nasz spływ, w sobotę po Bożym Ciele. Upał był straszny. Posługiwaliśmy się dwoma kajakami pneumatycznymi, których wielką zaletą jest łatwość transportu. Popłynęliśmy we troje. Upał męczył nas bardzo i liczyliśmy na kąpiel w ujściach puszczańskich strumieni wpływających do Warty. Czytaj dalej
Okolice Mokrza i Miałów
Pociąg z Pęckowa do Krzyża odjeżdża kilkanaście minut po siódmej. W Mokrzu jest po 20 minutach, w Miałach przed ósmą. Obie te wsie są doskonałym miejscem do rozpoczęcia wyprawek w puszczę. Z Mokrza do Miałów jest około 10 kilometrów. Na zachód od linii kolejowej leży Tomaszewo, przez które prowadzi zielony szlak. Tomaszewo do niedawna było opuszczoną osadą leśną. Niedaleko inna ciekawa osada – Maszewice. Nie ma szlaku turystycznego wiodącego wzdłuż toru. Do Miałów podążamy najpierw zielonym szlakiem na zachód, potem na północ odnowionym traktem. Powinniśmy dotrzeć do leśnictwa Głuchowiec. Czytaj dalej






